|
Teatr
Wywiad z Piotrem Kulczyckim - o Simonie M i nie tylkoWywiad z Piotrem Kulczyckim założycielem i szefem artystycznym Teatru Wolandejskiego, studentem reżyserii warszawskiej AT.
Wywiad przeprowadziła Redaktor Naczelna TW Joanna Sajkowska. ![]() Piotr Kulczycki Zobacz podobne
Z początkiem października 2009 roku Teatr Wolandejski hucznie świętował rozpoczęcie wyjątkowego, bo jubileuszowego sezonu artystycznego. Otwierając ten 10-ty sezon mówiłeś Piotrze, że dużo będzie się działo. I dzieje się! Możesz w telegraficznym skrócie przybliżyć nam wydarzenia z życia TW z ostatnich dwóch miesięcy? Zaczęliśmy z impetem, od początku sezonu, od uczestnictwa w akcji "Ursynów ma Teatr!", w ramach której od października do listopada wystawiliśmy cztery spektakle z naszego bieżącego repertuaru. Dzięki temu poznała nas zupełnie nowa publiczność, która licznie na te spektakle się stawiała. Od początku października równolegle zaczęliśmy realizacje dwóch nowych projektów. Basia Ciastoń rozpoczęła próby do "Małżeństwa z kalendarza" Franciszka Bohomolca (premierę planujemy na pierwszy kwartał 2010 roku), ja zacząłem pracę nad własnym scenariuszem - "Niepojęty przypadek Simona Mola", po którego premierze już jesteśmy. Jednocześnie zaczęliśmy tzw "lifting" sztuk. Pod tym żartobliwym tytułem kryje się po prostu wznowienie tytułów, których dawno nie graliśmy. Są pewne sztuki, które mamy w repertuarze, ale w których należało wprowadzić zastępstwa i zagrać je znów, po upływie dłuższego czasu. Ponieważ robimy coraz więcej różnych projektów, potrzebujemy stale większej ilości osób. Dlatego zorganizowaliśmy nabory do Zespołu Artystycznego. Zgłosiło się mnóstwo rozpasjonowanych ludzi. Niestety mogliśmy przyjąć tylko najlepszych. Nasi aktorzy uczestniczyli również w występach komercyjnych i realizowali zlecenia dla firm.
Uważam, że powinniśmy wyrównać nasz repertuar - obecnie większość sztuk, które gramy, to klasyka, należy nieco skręcić w stronę współczesności, żeby trafiać do jak najszerszej widowni.
Myślę, że wywodzi to się z prostego pytania: jak to możliwe, że coś takiego miało miejsce? Że był sobie facet, który zdołał zauroczyć i oszukać tak wielu ludzi. Po zadaniu takiego pytania pojawia się wiele tropów, którymi możesz pójść. Zaczynają Ci się pojawiać przed oczami elementy układanki, jaką jest każdy scenariusz. Im więcej pytań, dwuznaczności, zwrotów akcji, tym lepiej nad takim tematem się pracuje. Historia tego człowieka ma ich bardzo dużo: i taka jest odpowiedź na pytanie "dlaczego".
Nie. I chyba nawet lepiej, że tak było. Konwencja, którą przyjęliśmy nie jest realistyczna. A być może gdybym go znał, znosiłoby mnie w stronę realizmu, który w teatrze niespecjalnie mnie obchodzi i interesuje.
Myślę, że o geniuszu, jaki tkwi w złu, który sprawia, że fascynujemy się kimś, nie widząc tak naprawdę, kim on jest.
Nie, ponieważ znałem Tymona wcześniej i wiedziałem, że mogę liczyć na jego zaangażowanie i pasję. A śmiem twierdzić, że to dwie najważniejsze cechy potrzebne aktorowi, nie tylko w teatrze nieprofesjonalnym. Talent to kilka procent sukcesu, resztę stanowi praca, której jakość wynika z zaangażowania i pasji.
Oceniam ją jako pracę na najwyższym poziomie, jeśli chodzi o komfort pracy reżysera. Aktorzy wykazali wielkie zaufanie do tekstu i tematu, pracowali nad rolami w domu, wychodzili z wieloma ciekawymi pomysłami. Czegóż chcieć więcej?
Ot, w kolanie mi strzyka. A na poważnie, to myślę, że udało mi się zrealizować przyzwoity spektakl, a to zawsze daje energię do nowych działań.
Komentarze do "Wywiad z Piotrem Kulczyckim - o Simonie M i nie tylko"
BRAK KOMENTARZY
Musisz być zalogowany, aby skomentować. Jeśli nie masz konta, zarejestruj się teraz!
|
Reklama
|