Jak wyróżnić się spośród setek podań składanych o pracę? Jak się zareklamować? Grupa studentów z Sosnowca nie czeka na pracę z założonymi rękami - eksperymentuje.
Gdy coraz częściej mówi się o braku szans na dobrą pracę po studiach, o beznadziejności i rezygnacji panującej wśród studentów i absolwentów, ci młodzi ludzie pokazują, jak walczyć na bezlitosnym rynku pracy.
Kreatywność czy desperacja?
Cała akcja polega na tym, że Ewa, Czarny, Miłosz i Wiktor poszukują najskuteczniejszego sposobu zdobycia pracy. Zrobiło się o nich głośno, kiedy w Sosnowcu przy placu Stulecia wywiesili wielkie białe prześcieradło z hasłem „Student szuka pracy" i adresem strony WWW. Akcja spowodowała, że grupa stała się popularna w internecie. Przetestowali również mniej spektakularne sposoby na znalezienie pracy: rozsyłanie tradycyjnego CV, korzystanie z pośrednictwa biura karier, rozsyłanie multimedialnego CV, reklamy w internecie - mają konta na Blipie, Facebooku, Flakerze, YouTubie, Photoblogu i Flickerze. Zawojowali już świat wirtualny, rynek pracy na razie stawia opór, ale eksperyment trwa.
Rewolucja czy samorozwój?
Wyobrażacie sobie, jak wyglądałyby ulice miast akademickich, gdyby wszyscy studenci w taki sposób próbowali zdobyć pracę? Zapytaliśmy studentów, jak szukają pracy i co myślą o akcji grupy z Sosnowca. Sławomir Gliniański, student IV roku historii na Uniwersytecie Wrocławskim: Pomysł kolegów z Sosnowca oceniam jako kreatywny, ale dla mnie bardziej liczy się skuteczność. Życzę im jak najlepiej, ale obawiam się, że mogą stać się gwiazdami internetu, nic poza tym. A poważny pracodawca nie będzie przeglądał YouTube'a w poszukiwaniu nowego pracownika. Podobną ocenę wystawia Joanna Czupryna, studentka III roku socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim: Odważny pomysł, przyznaję, mnie nie byłoby stać na taką akcję. Z niecierpliwością czekam na wyniki eksperymentu, ciekawa jestem, czy uda im się znaleźć odpowiednią pracę, choć osobiście powątpiewam. Okazuje się, że najważniejsze to pomysł na własną ścieżkę zawodową i samozaparcie w jej realizacji. - Od pierwszego roku studiów mam jasno wytyczony cel. Studiuję historię, specjalizacja historia wojskowości, po studiach zdaję do Wyższej Szkoły Oficerskiej, chcę zostać żołnierzem. Pewna praca, pewne zarobki - tłumaczy Sławek. Można również postawić na poszukiwanie doświadczeń. - Studiuję socjologię, popołudniami pracuję jako ankieterka, w wakacje jestem wolontariuszem. Liczę na to, że zdobyte doświadczenie pozwoli mi uchronić się przed desperackim poszukiwaniem pracy po studiach - wyznaje Asia. Studenci zauważają, że studia nie przygotowują do podjęcia pracy. Podkreślają, że to czas poszerzania horyzontów, zdobywania kapitału w postaci wiedzy, ale nie widzą perspektyw pracy w wyuczonym zawodzie. Asia tłumaczy: Studia łudzą nas, pozwalają nam uwierzyć, że w przyszłości będziemy elitą intelektualną, że liczy się wiedza, że ta wiedza jest potrzebna światu. A rzeczywistość pokazuje, że wszyscy lądujemy po pięciu latach słodkiego zakuwania na bezrobociu. Sławek tak samo ocenia czas spędzony na uczelni: Czuję się nieco oszukany. Gdy byłem na dniach otwartych, przedstawiano mi wizję nieograniczonych możliwości znalezienia pracy. Na IV roku niektórzy z prowadzących pozwalają sobie na szczere do bólu dygresje - po tych studiach i tak nie znajdziecie pracy. Rynek pracy zmusza do elastyczności. Studia to dopiero początek dostosowywania się do ciągle zmieniającego się rynku pracy. Albo będziemy ekstrawagancko eksponować własne atuty jak studenci z Sosnowca, albo postawimy na dalszą edukację i dopasowanie się do potrzeb przyszłych pracodawców.
Specjalista radzi
Tymon Szablowski, team manager oraz specjalista od HR z wrocławskiej firmy teleinformatycznej, ocenia: Akcja studentów z Sosnowca zwraca uwagę, to połowa sukcesu, ale czy znaleźliby pracę w naszej firmie - nie wiem. Jego zdaniem wszystko zależy od tego, jakiej pracy szukają. Jeżeli ma to być praca w reklamie czy w PR, to mają już odpowiedni potencjał. - Jako pracodawcy widzimy, że studia nie są przystosowane do rynku pracy. Powiedziałbym, że nawet studenci uczelni technicznych, poza kilkoma kierunkami, nie mogą mieć pewności, że znajdą pracę w wyuczonym zawodzie - dodaje. Dlatego też jego firma, podobnie jak inne w tej branży, stawia na szkolenia. Szablowski zdradza, że poszukują osób o odpowiednich cechach charakteru: nastawionych na wyniki, odpornych na stres, chcących się rozwijać, zdolnych do pracy w grupie. W zamian oferują pracę oraz przyuczenie do niej. - Nie ma skutecznej recepty na znalezienie pracy. Nie robią na nas większego wrażenia multimedialne CV, wystarczy tradycyjne, ale z ukończonymi ciekawymi kursami, znajomością języków obcych, stażem czy praktykami - stwierdza. Studentom poleca wszechstronne rozwijanie się, poszukiwanie własnego pomysłu na ścieżkę zawodową, a także udział w konkursach. To według niego daje większe szanse na sukces zawodowy.
Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami sporządziło raport o czynnikach decydujących o zatrudnienia absolwenta uczelni wyższej. Raport powstał na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród dyrektorów personalnych, menedżerów, specjalistów i praktyków zajmujących się zarządzaniem zasobami ludzkimi z całej Polski.
Co decyduje o zatrudnieniu absolwentów uczelni
Czynniki Odsetek wskazań znajomość języka obcego 98,5% zdolności komunikacyjne 71% umiejętność pracy w zespole 65,7% wiedza kierunkowa 64% plany rozwoju 61,2% aktywność pozauczelniana absolwenta 59,7% rodzaj posiadanego dyplomu (rozpoznawalność marki uczelni) 57,3% staże i praktyki międzynarodowe 56,6% doświadczenie w branży 55% oczekiwania płacowe 54,9% znajomość branży 52,1% oceny na studiach 41,8% inne 3,7%
Czego absolwentom brakuje
Kompetencje i kwalifikacje Odsetek wskazań zdolności do nabywania nowych umiejętności 13,4% wiedzy kierunkowej 13% znajomości języków obcych 13% zdolności komunikacyjnych 12,6% umiejętności zastosowania wiedzy w praktyce zawodowej 12,4% umiejętności pracy w zespole 12,2% umiejętności samodzielnej analizy i wyciągania wniosków 11,9% umiejętność podejmowania decyzji 11,4%