Nazywają się partnerami, ale łączy ich tylko kontakt cielesny. Przyjaciele od seksu, fuck friends - określeń na nowy trend, który pojawił się w Polsce, jest tak wiele jak opinii na temat takich relacji
Na pytanie, czy miał kiedykolwiek łóżkowego przyjaciela, odpowiada z oburzeniem: Mam! Bartek uczy się w jednym z koszalińskich techników. Nie ukrywa, że ten rodzaj relacji zna już od dawna. Mówi otwarcie o swoich przyjaciołach, z którymi łączą go sprawy łóżkowe. Obecnego, Konrada, pokazuje mi nawet na jednym z popularnych serwisów społecznościowych. Znają się już sześć lat i od początku kontakty intymne były elementem tej znajomości. Budzące pod koniec lat 90. spore zainteresowanie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, zjawisko łóżkowych przyjaciół pokonało polskie granice i staje się nowym trendem. Młodzi ludzie - przede wszystkim studenci i licealiści - coraz chętniej wybierają tę formę seksualnego spełnienia. Dr Wiesław Ślósarz, znany polski seksuolog, tłumaczy, dlaczego młode pokolenie tak łatwo przyjmuje nowe trendy: Młodzież jest najbardziej podatna. W czasach dostępu do internetu strony w języku angielskim cieszą się popularnością wśród Polaków, innowacyjne tendencje i ruchy, szczególnie młodzieżowe, szybko się przyjmują. Panuje przekonanie, że amerykańskie jest lepsze od tego, co na przykład rosyjskie, dlatego chętniej kopiuje się zjawiska zza oceanu.
Nie ma miejsca na przyjaźń
Dlaczego młodzi ludzie wolą niezobowiązujące kontakty z przyjaciółmi niż tworzenie stałych związków? Bartek wydaje się zdziwiony pytaniem, na które odpowiedź jest tak oczywista. - Mój przyjaciel zna mnie najlepiej. I nie chodzi tylko o moje ciało, wrażliwe miejsca - jest między nami więź emocjonalna - tłumaczy. Dodaje, że nigdy nie jest tak, że spotykają się tylko po to, by uprawiać seks. - Nie pieprzymy się od razu, sporo rozmawiamy o moim życiu, o tym, co się dzieje u niego. Czasem zdarza się tak, że w ogóle nie lądujemy w łóżku. Innego zdania jest dr Wiesław Ślósarz: Gdyby to nie były tylko seksualne relacje, to nie nazywałoby się to fucking friends. Tłumacząc dosłownie na polski, nie widzę tutaj miejsca na żadną przyjaźń. W tego rodzaju relacjach chodzi o fucking, a nie friends. Zaraz dodaje, że uczestnicy relacji mogą się usprawiedliwiać i zasłaniać „na takiej zasadzie, jak narkoman mówi, że trawa to nie narkotyk, a alkoholik, że cztery piwa wypite do południa to nic takiego". Jego zdaniem każdy znajduje sobie jakieś usprawiedliwienie. Dla obu stron najważniejsza jest swoboda. Ani Konrad, ani Bartek nie myślą o tym, żeby formalizować swoją relację. W ich znajomości nie ma miejsca na uczucie. Nie wszyscy jednak podchodzą do kwestii uczuć z takim dystansem. Na jednym z forów internetowych Japonka przestrzega entuzjastkę przyjaciół od seksu: „a za pół roku będziesz wyć, że go kochasz, a on ciebie nie, i że znalazł sobie dziewczynę i wypiął się na ciebie!". Dla Bartka takie zagrożenie nie istnieje. - Gdy się poznaliśmy, nikogo nie miałem, później pojawił się ktoś w moim życiu. Wtedy przystopowaliśmy, spotykaliśmy się, ale na kawę - po to, by porozmawiać. Dla niego to nie był problem. - Chodzi o to, żeby się nie zakochać, tłumić emocje i wtedy będzie wszystko OK - radzi na tym samym forum internetowym przyjaciółka od sexu. To samo doradza Ślósarz: Jeśli od początku jest tak, że chodziło tylko o seks, a nie emocje, to bardzo dobrze, gorzej jest, gdy któraś ze stron zaczyna liczyć na więcej.
Przyjaciołom się nie odmawia
Natalia, licealistka z Wrocławia, obawiając się zniszczenia relacji, odmówiła swojemu przyjacielowi Maćkowi niezobowiązującego seksu. - To jest mój dobry przyjaciel, raz się z nim przespałam, nie było tak źle. Ale nie chciałam ciągnąć tego w taki sposób, jak proponował. Zresztą zaraz potem pojawił się w moim życiu inny chłopak. W tym przypadku odmowa seksu przyjacielskiego nie uraziła drugiej strony. Jest jednak sporo przypadków, gdy brak aprobaty dla tego rodzaju relacji jest odbierany jako ujma. Rafał, tegoroczny maturzysta z Poznania, chciał, żeby jego dobra przyjaciółka, z którą zna się od lat, zgodziła się na jednorazowy seks. Odmówiła. - Nie wiem teraz, czy chodziło jej o to, że jestem za mało męski, że nie potrafię zaspokoić kobiety? Czy może po prostu miała kogoś innego na oku? Od tamtej pory nasz kontakt nie jest już taki intensywny. Wydaje mi się, że moja propozycja ją trochę obrzydziła. Jaki był powód odmowy? Natalia twierdzi, że mogło się to wiązać z obawą przed rozczarowaniem. - Patrzeć w oczy przyjacielowi po złym seksie? Udawać, że było w porządku? Chyba mało która kobieta byłaby w stanie to zrobić. Mój kontakt z przyjacielem nie był zły, ale zdarzało mi się czuć lepiej dzięki innym facetom. Pewnie dlatego też odmówiłam Maćkowi. Bartek nie ma tego rodzaju problemów. - Nie muszę się obawiać, że coś będzie nie tak. Niczego się nie krępuję, mówię, czego od niego wymagam, a on mnie zaspokaja - tłumaczy. Mechanizm ich relacji jest prosty. Gdy któryś z nich ma potrzebę, łapie za telefon komórkowy, wykręca numer i dzwoni. Zazwyczaj przyjeżdża Konrad - rzadko kiedy zdarza mu się odmawiać. Żaden z nich nie uważa się za męską prostytutkę. Robią to tylko w swoim kręgu, nie pobierają za to opłat, zależy im tylko na wzajemnym zaspokojeniu. Innego zdania jest dr Ślósarz - tłumaczy, że chodzi tylko o seks i zaspokojenie, a przyjaciele traktują swoje ciała jak kawałek mięsa, którego zadaniem jest zapewnienie satysfakcji. - Przyjaciele od seksu to rozwinięta forma masturbacji. Można zredukować napięcie seksualne, onanizując się, ale można też robić to we dwójkę - zaspokajać się w obecności drugiej osoby albo zaspokajać drugą - tłumaczy. - Kontakty między takimi przyjaciółmi mogą przybierać formy pieszczot, ale też stosunku seksualnego. W tym wszystkim chodzi o rozładowywanie napięcia seksualnego, a nie budowanie relacji seksualnych czy emocjonalnych.
Takie rzeczy tylko z friendem
- Nie lubię, gdy ludzie udają pruderyjnych. Mam fantazje, potrzebowałam kogoś, z kim mogłabym je realizować! Marta ma 19 lat, w tym roku pisała maturę i wybiera się na studia do Szczecina. Od dobrych dwóch lat regularnie spotyka się w łóżku ze swoim znajomym. Znają się już 10 lat. Mimo że dzięki Pawłowi, bo tak się nazywa jej przyjaciel od seksu, mogła zrealizować swoje fantazje, powoli zaczyna się nudzić. - Chciałabym, żeby do naszej dwójki ktoś dołączył, ale Paweł nie wyobraża sobie seksu w trzy osoby. Boi się chyba, że straciłby pozycję jedynego samca. Jak wyglądał przełomowy moment w ich znajomości? - Pamiętam, że siedzieliśmy wtedy w jakiejś knajpie. Jak to w tym wieku bywa, rozmawialiśmy o swoim doświadczeniach łóżkowych. Śmiechy, chichy, Paweł rzucił, niby żartem, że zazdrości facetom, którzy lądowali ze mną w łóżku. Nigdy nie myślałam o nim w kategoriach seksualnych, ale... - Marta zawiesza głos, wydaje się trochę zmieszana, po chwili ożywia się i ciągnie dalej. Zaprosiła go na wieczór filmowy, niczego nie planowała i nie pamięta nawet, co to był za film. - Byliśmy po dwóch butelkach wina. Złapałam go za rękę. Zapytałam, czy nie chciałby spróbować tego, o czym nawet nie śnił. Rodziców nie było w domu, wylądowaliśmy na ich łóżku, w ich sypialni! Dalsza znajomość wpisuje się w stały scenariusz. Spotkania na telefon, realizowanie fantazji. Ich rodzice byli święcie przekonani, że są świetną parą, wróżyli rychłe zaręczyny, wspólną przyszłość - nie wiedzieli, że ich spotkania ograniczają się do seksu. Po pewnym czasie ich ciała przestały im wystarczać, pojawiły się zabawki, filmy, miejsca publiczne. Marcie się to podobało, Paweł zaczął wymiękać, gdy jego przyjaciółka postanowiła włączyć kogoś do ich wzajemnych relacji. O ile ich rodzice zaczęli się dziwić, że kontakt Marty i Pawła uległ ochłodzeniu, o tyle dr Ślósarz nie jest zaskoczony przebiegiem historii. - Mężczyznom często wydaje się, że jak idą na jakąś prywatkę, to oni zdobywają, są myśliwymi. Ja rozmawiam natomiast z kobietami, które dają się podrywać i mówią, że to one wybierają sobie mężczyznę, przez którego mogą być adorowane. Zdobywają i porzucają. Podobnie było w tym wypadku. Marta potrzebowała mężczyzny, od początku z jej strony nie pojawiły się żadne emocje czy uczucia. Nigdy nie dawała Pawłowi sygnałów, nie ma więc wyrzutów, że zraził się jej propozycjami. - Nie on, to następny, to ja jestem kobietą i ja ustalam reguły!
Miłość? To będzie koniec fucking
Bartek i Konrad, Marta i Paweł - w obu przypadkach żadna ze stron nigdy nie dawała sygnałów, że może darzyć przyjaciela uczuciem. Podobnie było zresztą w przypadku Natalii i Maćka, między którymi nigdy nie zaiskrzyło. We wszystkich przypadkach obie strony zgodnie deklarują, że w razie pojawienia się miłości są gotowe ustąpić, pozostać przyjaciółmi, ale już nie łóżkowymi. Nie ma mowy o zdradzie, potajemnych spotkaniach - to byłoby upokarzające. Nie ma mowy o zazdrości, przynajmniej w deklaracjach. Czy powinniśmy się obawiać coraz popularniejszego seksu przyjacielskiego? Sceptycy twierdzą, że prowadzi do wyjałowienia pewnych wartości, sprowadzenia kontaktu cielesnego do zwykłego zaspokojenia potrzeb seksualnych. Dr Wiesław Ślósarz uspokaja: Nie powinniśmy się obawiać tego zjawiska, nawet nowe trendy wśród młodych ludzi nie są w stanie zakłócić naturalnej ewolucji i roli seksualności w niej. Będzie grupa zainteresowana fucking, będzie zainteresowana friend, ale też love i family. A w życiu każdego człowieka przychodzi moment, kiedy pojawia się potrzeba budowana bliższych więzi z jedną osobą. Jakkolwiek by nazywać łóżkowych przyjaciół, jedno jest pewne - nowy trend oznacza poszerzenie się granic swobody w sferze polskiej seksualności. Odrzucenie pruderii doprowadzi być może do tego, że w niedalekiej przyszłości na zajęciach wychowania w rodzinie nauczyciele nie będą zarzucać uczniów bajkami typu „masturbacja powoduje ślepotę" czy „tylko grzesznice pozwalają penetrować się mężczyźnie w prezerwatywie".
Przyjaciele od seksu - w skrócie
W globalnej terminologii funkcjonują pod nazwą „fuck friends". Zjawisko „łóżkowych przyjaciół" zaczęto oficjalnie obserwować i odnotowywać w Stanach Zjednoczonych na początku lat 90. ubiegłego wieku. Zagraniczny trend od kilku lat zyskuje coraz większą popularność w Polsce. Psychologowie i socjologowie zauważają, że młodzi ludzie chętnie przyjmują modę zza oceanu, a szczególnie nowinki dotyczące życia seksualnego. Eksperci, słowniki i publikacje naukowe definiują „fuck friends" jako przyjaciół, którzy zaspokajają nawzajem swoje potrzeby seksualne. W ich relacjach nie ma elementu zaangażowania emocjonalnego, żadnych zobowiązań wobec którejś ze stron. Zjawisko stało się już na tyle powszechne, że gości w popularnych serialach krajów rozwiniętych i rozwijających się - najlepszym przykładem jest kultowy już amerykański serial „Sex and the City", w Polsce znany jako „Seks w wielkim mieście".
Normy się zmieniają
Socjolog dr Jacek Kochanowski wyjaśnia, skąd się wzięło zjawisko fuck friends.
Na czym polega zjawisko seksu przyjacielskiego?
W naszej kulturze normy obyczajowe łączą seks z miłością, seks dla seksu uważany jest za coś niewłaściwego. Te normy jednak się zmieniają i wiele osób odkrywa, że dobry, satysfakcjonujący seks można mieć także poza stałymi związkami. W dobie epidemii HIV/AIDS wiele osób obawia się przypadkowego, jednorazowego współżycia, ludzie wolą spotykać się od czasu do czasu z osobami, które znają i którym ufają. Seks może również być jednym z czynników umacniających przyjaźń, podobnie jak jest to w związkach.
Czego należy się obawiać, podejmując taki styl życia?
Z pewnością tego rodzaju kontakty seksualne wciąż są u nas nowością, dlatego należy przygotować się na wyrazy oburzenia od tych osób, które będą postrzegać ten rodzaj aktywności seksualnej jako wyraz rozwiązłości. Problemem mogą być też ewentualne komplikacje emocjonalne: wprowadzając seks do relacji przyjacielskiej, należy szczerze i otwarcie zdefiniować charakter tej relacji. Nie jest też prawdą, że seks niszczy przyjaźń. Przyjaźń zniszczyć mogą jedynie nieporozumienia, brak dobrej komunikacji - ale to zdarzyć się może każdej relacji międzyludzkiej.
Mówi się, że fuck friends to współczesne kurtyzany - z tą różnicą, że się im nie płaci. Czy rzeczywiście tak jest?
Wydaje mi się, że tego rodzaju sformułowanie ma na celu deprecjonowanie przyjacielskich relacji seksualnych, jest wyrazem pogardy dla osób, które przekraczają normy obyczajowe. Sponsoring seksualny, gdzie za seks oferuje się nie pieniądze, ale na przykład kosztowne prezenty, to odrębne zjawisko. Seks przyjacielski to przykład zachowania, które wiąże się z przekroczeniem normy rezerwującej współżycie dla stałych związków i negatywnie oceniającej seks „dla zabawy". Nie bardzo rozumiem, jakie można znaleźć pokrewieństwo tego rodzaju zachowania z prostytucją, która oznacza uprawianie seksu nie dla zabawy i nie ze względu na więź łączącą z drugim człowiekiem, ale dla pieniędzy.