Autor: Aleksandra Amal El-Maaytah 2009-11-16,
ostatnia aktualizacja: 2009-11-16 21:25:32
Mój dom murem podzielony...
Podczas gdy Europa obchodzi 20 rocznicę zburzenia muru berlińskiego dzielącego socjalistyczny Wschód od demokratycznego Zachodu, na drugim krańcu świata wyrasta inny mur, który jest być może groźniejszy od europejskiego - groźniejszy, bo zapomniany.
Grupa Palestyńczyków i zagranicznych aktywistów w palestyńskim mieście Qalandijja obaliła przy pomocy ciężarówki dwumetrowy segment muru oddzielającego dwa narody. Była to jedynie symboliczna demonstracja zorganizowana w 20 rocznicę zburzenia muru berlińskiego, która miała przypomnieć światu o barierze krzywdzącej dziesiątki tysięcy ludzi.
Zanim jednak zamaskowani demonstranci zdołali zrobić coś więcej, do akcji wkroczyły izraelskie siły bezpieczeństwa, które odpowiedziały na protest granatami z gazem łzawiącym. Jednak, jak podaje stacja Al.-Dżazira, około 50 demonstrantom udało się przedostać na drugą stronę muru, gdzie machali palestyńską flagą, podpalili kilka opon i krzyczeli „Jerozolimo, nadchodzimy!". Abdullah Abu Rahma kierujący Kampanią Przeciwko Murowi, która zorganizowała protest, powiedział stacji: „To początek działań, które mają dać wyraz naszemu sprzeciwowi wobec muru - muru tortur i poniżenia". Kampania przewiduje tydzień protestów na terytoriach palestyńskich i na całym świecie, łącznie z apelem o uwolnienie działaczy sprzeciwiających się murowi, którzy obecnie przebywają w izraelskich więzieniach.
W zeszłym tygodniu palestyńskiej młodzieży nieomal udało się obalić segment muru przy pomocy hydraulicznego lewarka samochodowego. Bariera fizyczna, bariera mentalna
Władze izraelskie rozpoczęły budowę muru w 2002 roku wyjaśniając to kwestiami bezpieczeństwa. Ściana ta w niektórych miejscach ma 8 metrów wysokości - a więc jest dwukrotnie wyższa od muru berlińskiego. Jest także o wiele dłuższa od europejskiego odpowiednika - po zakończeniu budowy będzie miała prawie 700 km długości. W 2004 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości uznał budowę bariery za nielegalną i nakazał jej demontaż. Sąd uznał, że mur leży po stronie palestyńskiej i bezprawnie zagrabia palestyńskie ziemie. Od tamtej pory muru jednak nie ubyło. Wręcz przeciwnie- ciągle się rozrasta.
Według raportu koalicji organizacji pozarządowych „Zatrzymać Mur", w 2007 roku Izrael zburzył ponad 160 domów i zagarnął 3 km2 ziemi z Zachodniego Brzegu pod budowę bariery. Tę opinię potwierdza także Ray Dolphin, który od 15 lat pracuje dla międzynarodowych organizacji humanitarnych, a w ostatnich latach przygotował dla UNRWA raport na temat wpływu muru na życie lokalnych mieszkańców. Jak twierdzi w swoich badaniach, 75% muru nie przebiega przez tzw. zieloną linię - granicę między Zachodnim Brzegiem a Izraelem - lecz przechodzi przez terytorium Zachodniego Brzegu, odbierając Palestyńczykom kolejne połacie ziemi. Jest to szczególnie odczuwalne między innymi w gminie Qalqija w północnej części Zachodniego Brzegu, niegdyś nazywanej „owocowym koszem" rejonu, a która teraz okrąża mur. Izrael zabrał 6 km terytorium tej gminy. Rolnicy, żeby dostać się do własnej ziemi uprawnej i studni muszą przechodzić przez bramy. W tym celu potrzebują „pozwoleń mieszkalnych" - pozwoleń na życie i funkcjonowanie na własnej ziemi. Każdy członek rodziny, czy przyjaciel chcący odwiedzić kogoś po stronie palestyńskiej, czy izraelskiej również potrzebuje „pozwolenia". To samo dotyczy dzieci uczęszczających do szkół, które nagle znalazły się po drugiej stronie muru. Pod wpływem fali krytyki na arenie międzynarodowej, Izrael zapewnił autobusy, które dowożą dzieci przez bramy do szkół, jednak wiele rodzin przestało puszczać tam swoje córki z powodu doniesień o molestowaniu przez żołnierzy pilnujących bram. Trzynastoletni Amir K'abneh tak opowiada o zagrodzeniu dostępu do szkoły: „W środę 12 września władze izraelskie zamknęły przejście w murze, którym ja i moje rodzeństwo chodziliśmy do szkoły odległej o około kilometr od naszego domu, po drugiej stronie bariery. Z tego powodu nie chodziliśmy do szkoły przez 10 dni. 23 września ja, moje rodzeństwo, kuzyni i sąsiedzi (około 14 dzieci) postanowiliśmy przejść przez checkpoint w Qalandijji. Eskortował nas mój tata. Przeszliśmy około 1,5 km na pieszo, po czym wzięliśmy taksówkę w okolicach a-Dahiji, żeby dojechać do checkpointu. Po przejściu na drugą stronę, musieliśmy wziąć kolejną taksówkę, żeby nas zabrała do Bir Nabala, gdzie znajduje się moja szkoła. W sumie za całą podróż zapłaciliśmy 98 szekli (ok. 72 PLN)".
Po zamknięciu przejścia popołudniem, miejscowa ludność nie może już wieczorem przejść na drugą stronę. Utrudnia to nie tylko zarabianie na życie, ale także ogranicza dostęp do opieki zdrowotnej. Przyjęło się, że kobiety ciężarne opuszczają swoje wioski na miesiąc przed przewidywanym terminem rozwiązania, żeby upewnić się, że znajdą się pod opieką lekarską w momencie porodu.
Izraelska organizacja B'Tselem, która monitoruje pogwałcenia praw Palestyńczyków przez władze izraelskie, zbiera zeznania Arabów i rozdaje im kamery, by mogli nagrywać niezgodne z prawem lub uwłaczające im zachowanie żołnierzy izraelskich, czy żydowskich osadników. Niektóre nagrania wideo, dostępne na kanale YouTube są przerażające. Przedstawiciele organizacji prowadzą także statystyki, które dają czarny obraz pogarszającej się sytuacji ekonomicznej Palestyńczyków mieszkających w pobliżu muru. W sposób drastyczny wzrosło bezrobocie. Ponad 27 tysięcy osób potrzebuje pozwolenia na przekroczenie bariery, by dostać się do swoich miejsc pracy. Tak jak w przypadku trzynastoletniego Amira, który pewnego dnia zastał przejście zamknięte, tak oni mogą w każdej chwili nie móc się dostać do pracy. Niektórzy próbują robić to „nielegalnie", przez co narażają swoje życie i zdrowie, bo służby patrolujące przejście natychmiast do takich osób strzelają. Trudno to nazwać inaczej niż powolnym i konsekwentnym wyniszczaniem narodu, który nie może normalnie funkcjonować bez dostępu do źródeł swojego dochodu.
Prócz fizycznej bariery, separacji od rodziny, przyjaciół, miejsc pracy, szkół i szpitali, mur służy także innemu celowi. W kwietniu rozmawiałam na ten temat z Izraelczykami, którzy sprzeciwiają się budowie bariery. Mówili, że pogłębił on przepaść między Żydami a Arabami. Przed budową muru, Arabowie - muzułmanie stanowili regularny krajobraz izraelskich miast- jeździli tam do pracy, przyjeżdżali handlować. Mur ich odseparował od żydowskich aglomeracji, dosłownie zasłonił ich egzystencję, wymiótł z izraelskiego społeczeństwa. Izraelczycy widzą Palestyńczyków tylko takimi, jakimi ich przedstawiają władze i media - jako zamachowców, terrorystów, członków Hamasu i wrogów Izraela. Mur pozwala na indoktrynację społeczeństwa - zarówno z jednej, jak i drugiej strony, bo przecież Palestyńczycy też żyją odizolowani od sąsiadów, są bardziej skłonni do wrogości i nienawiści.
Izrael ma prawo chronić swoich obywateli. Jednakże budową muru kraj pogwałcił prawa Palestyńczyków do własności, pracy, opieki medycznej i edukacji. Życie mieszkańców miast i wiosek wzdłuż muru stało się więzieniem, walką o przetrwanie przepełnioną niepewnością o dzień kolejny, o życie i przyszłość własnych dzieci. Krzywda, jaką ta bariera czyni obu społeczeństwom jest w tej chwili jeszcze nie do oszacowania. Izrael śpi na tykającej bombie, na własne życzenie hodując sobie zaciekłego wroga.