Whitney powraca. Marnotrawna córa show-biznesu udowadnia, że narkotyki, mąż sadysta i depresja nie dadzą rady prawdziwej determinacji. Wokalistka pojawia się w asyście producentów pierwszej ligi - wśród nich są m.in. Swizz Beatz, Alicja Keys, R. Kelly, którzy na szczęście nie wyrządzili jej krzywdy i nie usiłowali na siłę zrobić z niej radosnej i wesołej małolaty. Płyta jest bezpretensjonalna, osadzona mocno w latach 90. Whitney nie szarżuje głosem, tylko śpiewa, i dzięki Bogu, bo lata wciągania koksu zrobiły swoje. Ładny powrót.