Dołącz do nas!
Nie jesteś zalogowany | Zaloguj | Zarejestruj
O nasPatronatyReklamaKontakt
Autor: autor Mariusz Drozdowski 2009-07-16, ostatnia aktualizacja: 2009-09-17 16:11:11

Gdzie studia, gdzie rynek?

Dramatycznie powiększają się rozbieżności pomiędzy ofertą uczelni a zapotrzebowaniem rynku. Nadprodukcji humanistów towarzyszy deficyt studentów z kierunków inżynieryjno-technicznych. Zapotrzebowanie rynku jest dokładnie odwrotne.

fot. Anna Zakrzewska

Zobacz podobne

W roku akademickim 2007/2008 w Polsce było ponad 1,92 miliona studentów i studentek. Tylko 6,7 procent to studenci kierunków technicznych. Z raportu serwisu Rynekpracy.pl wynika, że od roku 1999 polskie uczelnie kształcą coraz więcej młodych ludzi na kierunkach społecznych, pedagogicznych i humanistycznych, przy czym grono studentów kierunków inżynieryjno-technicznych zmniejszyło się aż o 42 procent! Tymczasem, jak wykazują badania Międzyresortowego Zespołu do Prognozowania Popytu na Pracę, do 2010 roku najbardziej poszukiwani będą m.in. inżynierowie specjaliści. Według badań TNS OBOP do 2013 roku zapotrzebowanie na absolwentów kierunków ścisłych może sięgnąć nawet 47 tysięcy osób. Co na to uczelnie?

Tanie jak dziennikarstwo
Najwięcej, bo ponad 65 procent wszystkich studentów wykształcenie zdobywa na uczelniach publicznych. Jedną z takich osób jest Joanna Filipiak, która na Uniwersytecie Warszawskim studiuje dziennikarstwo. - Studiuję trochę z przypadku - wyznaje. - Dziennikarzem zostaje się mimochodem, a nie dlatego, że zna się typologię magazynów... Dlatego też chcę zacząć nowe studia, które będą jednak czegoś uczyły.
Asia myśli o kulturoznawstwie. Marzy, by zostać krytykiem literackim, bo krytykowanie to jej życiowe powołanie. - Są zawody, które wymagają kierunkowego wykształcenia, jak farmacja czy prawo. A studia humanistyczne dają pewne ogólne wykształcenie. Na drugi kierunek nie chcę iść ze względów prestiżowych czy przyszłościowych, tylko żeby się wreszcie czegoś nauczyć - mówi.
Kierunki humanistyczno-społeczne są najczęściej oferowanymi przez uczelnie niepubliczne. Wszyscy podkreślają, że są to studia "tanie" w prowadzeniu. Nie wymagają laboratoriów, aparatury i skomplikowanych urządzeń. W roku akademickim 2007/2008 w niepublicznych szkołach wyższych kształciło się 35 procent wszystkich studentów. Kierunki ścisłe, najbardziej obecnie cenione przez pracodawców, w ofercie uczelni niepublicznych nie pojawiają się prawie w ogóle. Przykładowo tylko 1,1 procent studentów kierunków fizycznych (np. fizyka, chemia, geologia) kształci się na uczelniach niepublicznych.

Po co nam uniwersytet?
Trwa moda na psychologię, stosunki międzynarodowe, dziennikarstwo, turystykę i rekreację, architekturę czy politologię. Do listy dołączyć można jeszcze gospodarkę przestrzenną, prawo czy socjologię. - Oczywiście, że będzie mi trudno znaleźć pracę - mówi Katarzyna Kowalska studiująca zarządzanie zasobami ludzkimi w Poznaniu. - Studia mi niczego nie dają, a jeśli mnie coś zainteresuje, to dlatego że miałam to już na poprzednich studiach.
Kasia skończyła wcześniej socjologię na Uniwersytecie Szczecińskim i... z tamtych studiów także nie jest zadowolona. - Skoro teraz mam trudności ze znalezieniem satysfakcjonującej pracy, to później nie będzie mi łatwiej. Tym bardziej że studia nie dały mi niczego konkretnego. Mogę po nich robić wszystko i nic - mówi.
Często maturzyści próbują dostać się na popularne kierunki, zapominając o tym, że kluczowym argumentem przy wyborze studiów powinny być perspektywy znalezienia pracy po ich ukończeniu. - Z całą pewnością uniwersytet nie będzie przygotowywał do konkretnego zawodu - podsumowuje Anna Korzekwa, rzeczniczka Uniwersytetu Warszawskiego. - Tym zajmują się wyższe szkoły zawodowe. Uniwersytet ma kształcić osoby zdolne do przekraczania granic, podejmowania nowych wyzwań współczesnej nauki i technologii. Uniwersytet ma w końcu również uczyć, jak się uczyć przez całe życie.
Potwierdza to Michał Kosiorek, student Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, który mówi, że nauki polityczne są studiami interdyscyplinarnymi, a możliwości zatrudnienia po nich są duże. - Oprócz pracy w różnego rodzaju organizacjach pozarządowych, instytucjach publicznych możemy znaleźć pracę w firmach PR czy agencjach reklamowych - twierdzi. - Możliwości jest bardzo wiele i sądzę, że nie będę miał problemu ze znalezieniem pracy w interesującej mnie dziedzinie.

Umysł ścisły pracuje już na studiach
Studenci informatyki czy budownictwa dostają propozycje pracy już podczas studiów. Jednym z nich był Marek Grabowski, który właśnie obronił tytuł magistra na Wydziale Informatyki i Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego. - Proponowano mi pracę na pół etatu w dużej firmie. Nie przyjąłem jej, ponieważ angażowałem się w działalność samorządową. Nie słyszałem jednak o absolwencie, który nie pracuje w zawodzie - stwierdza.
Również Paweł Grabowski studiujący fizykę na Politechnice Warszawskiej, przebywający aktualnie na stypendium w Berlinie, twierdzi, że jego studia rewelacyjnie przygotowują do pracy. - Podstawowa umiejętność, jaką można zdobyć na moim wydziale, to szybkość odnajdywania się w zupełnie nowych sytuacjach i tworzenie różnorodnych narzędzi do rozwiązywania napotkanych problemów w wielu dziedzinach - wyjaśnia. Paweł także miał propozycję pracy już podczas studiów. Nie skorzystał z niej, by mieć czas właśnie na studia zagraniczne. - Ten kierunek przygotowuje do pracy zorientowanej na "umysł ścisły" i dlatego można po krótkich kursach doszkalających pracować w banku, firmach ubezpieczeniowych oraz oczywiście od razu po studiach jako fizyk w zakładach przemysłowych - mówi.
Powszechnie jednak studia techniczne uchodzą za trudne i dlatego cieszą się niewielką popularnością. Dodatkowo część naukowców uważa, że brak obowiązkowej matematyki na maturze zniechęca do podejmowania kierunków z nią związanych.

Uczelnie walczą na programy
Odpowiedzią na potrzeby rynku ma być łączenie różnych dziedzin i interdyscyplinarność. Uniwersytet Śląski otworzył w kończącym się roku m.in. kierunki fizyka medyczna i inżynieria materiałowa. - Powstawanie nowych kierunków to odpowiedź na zapotrzebowanie pracodawców - wyjaśnia Magdalena Ochwalt, rzeczniczka prasowa UŚ. - W nadchodzącym roku chcemy otworzyć na przykład ekonofizykę, a rok później biofizykę, mechatronikę oraz sonologię i kompozycję, czyli nasz autorski kierunek.
Najwyżej oceniona w ministerialnym programie "Wzmocnienie potencjału dydaktycznego uczelni" została Politechnika Gdańska, która wprowadziła kierunki inżynieria biomedyczna oraz geodezja.
Także największa uczelnia w Polsce stawia na innowacje. W ubiegłym roku na Uniwersytecie Warszawskim otworzono bioinformatykę i biologię systemów. W tym roku zaś, jak informuje Anna Korzekwa, otwarte zostaną m.in. zastosowanie fizyki w biologii i medycynie oraz inżynieria nanostruktur.
Wielki projekt rozpoczęła Politechnika Warszawska, która dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej wdraża od września przez najbliższych sześć lat "Program rozwojowy Politechniki Warszawskiej". W ramach jego trwania określono 55 zadań, które muszą zostać zrealizowane. Pierwszym wymienianym jest otwarcie nowych kierunków studiów i specjalności oraz studiów podyplomowych, a także dostosowanie istniejących studiów do potrzeb gospodarki. Uczelnia poważnie wzięła się do pracy i utworzyła nawet osobne biuro, które zajmuje się tylko "Programem rozwojowym". Przewiduje się, że ponad 21 tysięcy osób odczuje skutki jego wdrożenia.

Potrzeba tysięcy specjalistów
Rząd stara się przewidzieć, jakie miejsca pracy w ciągu najbliższych pięciu lat będą najbardziej potrzebne w kraju. Na tej podstawie tworzy kierunki zamawiane. W tym roku niemal potrojona została pula pieniędzy na dopłaty dla uczelni, które zwiększą limity przyjęć na kierunkach strategicznych dla gospodarki, oraz dla tych, którzy studia te podejmą. Na program kierunków zamawianych Ministerstwo Nauki wyda w nadchodzącym roku akademickim 200 milionów złotych (w mijającym roku było to 85 milionów złotych). Zdaniem ministerstwa potrzebni będą absolwenci biotechnologii, inżynierii środowiska, mechaniki i budowy maszyn, automatyki, chemii stosowanej, energetyki i fizyki informatycznej. Dodatkowo, jeśli kryzys nie zniszczy planów biznesmenów, może się okazać, że za kilka lat w Polsce będzie aż 150 tysięcy wolnych miejsc pracy dla informatyków!
Ministerstwo w swoim raporcie straszy także innymi informacjami. Tylko co piąta uczelnia ustala limity przyjęć na studia w porozumieniu z urzędami pracy, a aż 21 procent kieruje się tylko tym, ilu i jakich wykładowców ma do dyspozycji. 14 procent uczelni szacuje, czy studia nie będą za drogie, tylko 16 procent uwzględnia trendy gospodarcze i informacje od instytucji zajmujących się badaniem rynków pracy.

Komentarze do "Gdzie studia, gdzie rynek?"

BRAK KOMENTARZY
Musisz być zalogowany, aby skomentować. Jeśli nie masz konta, zarejestruj się teraz!
Chcesz się podzielić ciekawą informacją?
Wyślij nam swój artykuł
Zaloguj Zarejestruj
Reklama