Nowa praca to stres związany nie tylko z nowymi obowiązkami i zadaniami, ale także wejściem w istniejące układy międzyludzkie. Z jednej strony powinieneś zaprezentować się jako wykazujący zaangażowanie i entuzjazm pracownik, którego zachowanie jest profesjonalne. A z drugiej być na co dzień miłą i życzliwą osobą. W zarządzaniu mówi się o 100 dniach, po jakich można poznać, kim naprawdę jest „nowy". To też czas na przemyślenia dla ciebie, czy praca spełnia twoje oczekiwania.
Obowiązki
Od początku daj się poznać jako osoba pracowita. Poznaj strukturę organizacyjną firmy, dokładny zakres swoich obowiązków i działania, jakie dotychczas stosowano do osiągnięcia stawianych przed tobą celów. Umów się na spotkanie z szefem i poproś o dokładne wyjaśnienie, czego od ciebie oczekuje, oraz o przedstawienie osób, które będą z tobą współpracować.
Rób notatki - to pozwoli ci uporządkować dużą ilość wiedzy przekazywanej w krótkim okresie. Poza tym zrobisz wrażenie osoby skrupulatnej. Uważnie słuchaj innych i nie bój się zadawać pytań. Staraj się szybko uczyć. Nie zawalaj nawet drobnych obowiązków, bo jesteś na cenzurowanym.
Nie musisz brać na siebie obowiązków zlecanych przez kogoś innego niż twój przełożony. To może być próba wysłużenia się tobą. Gdy masz wątpliwości, odpowiedz: „Chętnie pomogę, ale nie znam jeszcze dokładnie swoich obowiązków, zatem nie chcę się podjąć czegoś, na co nie będę mieć czasu, gdy zajmę się swoimi zadaniami".
Umawiaj się z przełożonym na spotkania cykliczne, by omówić twoją pracę oraz zapytać, jak cię ocenia.
Ludzie
Mówi się, że pracę dostajemy w 70 procentach dzięki kwalifikacjom i w 30 procentach dzięki umiejętnościom interpersonalnym, zaś do jej utraty przyczyniają się w 30 procentach kwalifikacje oraz aż w 70 procentach brak zdolności interpersonalnych. Od pierwszego dnia zatem wyrabiaj
| ekspert radzi |
| Dr Paweł Smółka, psycholog, coach oraz autor książek o rozwijaniu umiejętności interpersonalnych i kreowaniu osobowości menedżera, mówi o strategii przetrwania i budowaniu korzystnego wizerunku osobistego w nowym miejscu pracy: Będąc „nowym" pamiętaj, że inni chcą cię poznać, a przynajmniej za wszelką cenę sklasyfikować jako „kogoś". Pomóż im w tym! Poprzez to, co mówisz, jak mówisz, jak się przy tym zachowujesz oraz jak się ubierasz, dostarcz informacji, które pozwolą innym określić cię tak, jak ty tego chcesz. Weź odpowiedzialność za własny wizerunek. Miej na uwadze, że pierwsze wrażenie ma tendencję do utrzymywania się przez długi czas, dlatego tak ważne jest stworzenie dobrego wizerunku na samym początku. Pracuj i kontaktuj się ze współpracownikami oraz przełożonymi, tak aby nie podpaść i jednocześnie korzystnie się wyróżnić. Dzięki zyskaniu pozytywnego wizerunku nawet jeśli później popełnisz jakiś błąd, będzie on korzystnie tłumaczony, np. jako „wypadek przy pracy" lub wręcz przychylnie - jako „kreatywne rozwiązanie". Pamiętaj, że twój pozytywny wizerunek nie jest celem samym w sobie, ale narzędziem. Mądrze go używaj - tak aby praca, którą wykonujesz, była źródłem satysfakcji dla ciebie oraz wnosiła autentyczną wartość w życie twoich współpracowników i klientów firmy, dla której pracujesz. |
sobie kontakty z różnymi osobami. Doug Hardy i Jeff Taylor, autorzy książki „Jak efektywnie poszukiwać pracy", piszą: „Relacje, jakie masz z ludźmi, wykonując swoją pracę, są tak samo ważne jak twoje umiejętności". Utrzymywanie dobrych kontaktów z jak największą liczbą osób może przynieść nam wiele korzyści. Nie chodzi o kwestie materialne, ale o wsparcie, pomoc, umacnianie twojego dobrego wizerunku. Poznaj zatem nieformalne relacje między pracownikami, miej uszy otwarte na plotki, ale samemu ich nie rozsiewaj.
Nie forsuj na siłę swoich pomysłów, nawet gdy masz pewność, że są lepsze od utartych procedur. Ludzie nie przepadają za wszystkowiedzącymi. Gdy dobrze poznasz działanie firmy, może się okazać, że twój pomysł by się w niej nie sprawdził lub też możesz go wdrożyć o wiele sprawniej, niż sądziłeś.
Jeśli chemii brak
Być może jednak twoje obowiązki okażą się dla ciebie zbyt dużym obciążeniem. W takiej sytuacji znalazła się Ula (prosi o zmianę swojego imienia), studentka filologii tłumaczeniowej na UW. - Zatrudniłam się w szkole języka angielskiego - opowiada. - Przydzielono mi najgorsze godziny pracy, w których żaden lektor nie chce pracować, czyli 7 rano oraz godziny wieczorne. Taką dyspozycyjność sama zgłaszałam, dzięki czemu bardzo chętnie mnie przyjęto, więc nie mogę mieć pretensji do pracodawcy. Jednak 20-kilometrowy dojazd do pracy przez całą Warszawę zabierał mi wiele czasu. Już po tygodniu zorientowałam się, że zrobiłam wielki błąd i że wysługują się tam mną. Przez okres, kiedy tam pracowałam, spałam po cztery-pięć godzin dziennie i zaczęłam zawalać kolejne kolokwia na studiach. Zrezygnowałam po sześciu tygodniach.
Inny student, Michał Kaczmarek, miał pracować w sprzedaży, ale warunki pracy różniły się od wcześniej przedstawianych. - Po tygodniu pracy z trzyosobowego działu została jedna osoba - wspomina Michał. - Osoba, która odeszła jako ostatnia, mimo swoich wysokich kwalifikacji była niedoceniana i poniżana przez właściciela, bo ten, nie znając żadnego języka obcego, podważał poprawność jej tłumaczeń w obecności klientów. Ponadto regułą w firmie było zatrudnianie pracowników fizycznych bez umów i wypłacanie pensji według uznania.
Michał zrezygnował z pracy po niecałych dwóch tygodniach. Gdy widzisz, że praca nie spełnia twoich oczekiwań, a nie jesteś w stanie zmienić albo swojego podejścia, albo warunków w pracy, nie musisz w niej trwać. Praca nie jest przymusem.